Thursday, April 20, 2017

Kiedy mam serdecznie dość Tajpej (czasami, choć nie często), uciekam gdzieś na południe, najlepiej na nasza wioskę pod Tainanem. Tym razem wybraliśmy się trochę na spontana do Taidong 台東. Oczywiście wsią tego ogromnego miasta nie można nazwać, a i populacja przekracza populacje Sosnowca ;) Ale... Czułam się jak na wsi. Gorąco, słonecznie, czyste powietrze, powolni, super przyjaźni ludzie i PRZYRODA!! Właściciele hotelu trzymające świnie jako swoje pupilki, i dziwny lot, przypominający jazdę tramwajem. Wsiadasz, nawet dziecka nie trzeba przypinać, jesz na szybko kanapkę i wysiadasz za 40 min - z właśnie tym kojarzy mi się teraz Taidong. :D 

(Zdjęcia bez filtrów - zwyczajny brak czasu) :)













Categories: ,

0 comments:

Post a Comment

Google+ Followers